Uwięzieni i bosi

Niedawno zaczął się nasz dwutygodniowy urlop przed ślubem. Przyjechaliśmy na Mazury, aby załatwić parę spraw (odebrać licencję, dostarczyć ją odpowiedniemu księdzu, zrobić próbny makijaż itp.) i własnie tu pośród pieknych mazurskich krajobrazów zepsuł nam się samochód.

Wedding car - Model T FordTak więc do ślubnych wydatków musimy dodać wymianę paska rozrządu.

Hmmm… właściwie powinien być biały! Znaczy… śmietankowy!

Jeśli chodzi o ślubne przygotowania, to wciąż jestem bosa. Nie ma dla mnie butów w całym Toruniu i w całym Ełku. O ile łatwiejsze byłoby moje życie, gdybym dysponowała stopą Kopciuszka 35-36 i mogła ubrać wysokie szpilki. Niestety… szukam czegoś ładnego, w kolorze beżowym i na niewysokim obcasie.

Chciałam kupić buty, które będę mogła ubrać także po ślubie. Naprawdę bardzo nie chcę skończyć z białymi, satynowimi czółenkami na „kaczuszce”, przypominającymi trzewiki do pierwszej komunii.

Trzymajcie za mnie kciuki! Najlepiej te u nóg 😉

P.s. Mój makijaż ślubny-próbny to osobna historia, której planuję poświęcić cały post 😉

Bare feet

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s