No to SIUP… i już po ślubie!

Udało się!

7 września szczęśliwie stanęliśmy na ślubnym kobiercu!

Zdążyliśmy ze wszystkim.

Impreza nie była dopracowana, ale wszyscy kochani gości zadbali o to, żeby potoczyła się wspaniale.

Nasz obiad bez wesela przerodził się w spontaniczną zabawę pełną szaleństw na parkiecie!Dotarło 59 z ponad 100 zaproszonych osób, ale były to osoby wspaniałe, które naprawdę chciały być z nami w tym dniu 🙂

Reszty dopełniła magia miejsca (Gospoda pod Czarnym Łabędziem w Rydzewie) i świetni, przypadkowo wybrani muzycy (na których pozwoliliśmy sobie w miarę ubytku kolejnych gości ;p ).

Nie było pierwszego tańca, tortu, zabaw, oczepin i biesiady, było za to pyszne jedzonko i „Knockin’ on Heaven’s Door”, „Ain’t No Sunshine”, „Hallelujah” i… szanty!

Lepszego wesela nie mogłam sobie wymarzyć!

Przekonałam się, że warto postępować w zgodzie ze sobą i otoczyć się życzliwymi ludźmi, a reszta… a reszta po prostu ułożyła się sama!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s