Moja suknia ślubna

Ojej chyba zapomniałam się pochwalić, jaką wybrałam suknię ślubną!

A to w końcu główny atrybut panny młodej, nieprawdaż? 😉

A więc była to sukienka firmy Cymbeline, model Dolly Exalto (ten sam występuje obecnie pod nazwą Frisson).

Nie ukrywam, ze chciałam suknię nabyć przede wszystkim tanio. Uważałam, że jakakolwiek biała sukienka uczyni ze mnie pannę młodą, szukałam więc w internecie tego, co mi się po prostu spodoba. Początkowo marzyła mi się krótka suknia ślubna, ale niestety nie znalazłam nic co skradłoby moje serce, a jeśli już było blisko, to zasadzało się także na zbyt duże połacie mojego portfela 😉

No dobrze, przyznam się, moją granicą było 700-800 zł. No… do tysiąca!

Jak skończyła się wizyta w salonie pisałam tutaj – tak więc również w tym miejscu nie znalazłam tego, czego szukałam.

Suknie Cymbeline już dawno skradły moje serce. Dowiedziałam się o tej firmie przy okazji ślubu koleżanki, która wystąpiła w modelu Colibri. „Cymbelinki” są tak lekkie, zwiewne i dziewczęce, że nie sposób im się oprzeć. Trafiają w mój gust stuprocentowo! Równie porażające mają ceny, ale od czego jest internet i idea zakupów „z drugiej ręki”? 😉

Niestety, nawet używane sukienki tej firmy często kosztowały około 2000 zł – i zgadzam się, to naprawdę uzasadniona cena za to piękno i tę jakość jedwabi czy koronek, ale… marzenie nie było na moją kieszeń.

Gdy trafiłam na Dolly Exalto zaczęłam o niej śnić – wpisywała się idealnie w klimat mojego wymarzonego ślubu gdzieś na wsi na Mazurach, z kwiatkiem we włosach i bez przesadnego blichtru. Pasowała idealnie do wybranego przez nas lokalu – drewnianej gospody ze swojskim jadłem.

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy znalazłam ją w moim przedziale cenowym. Zupełnie jakby mi spadła z nieba! Kupiłam ją od drobniutkiej dziewczyny i suknia wymagała wydłużenia, ale koszty poprawek krawieckich okazały się niewielkie (50 zł). Musiałam ją też odświeżyć i – o czym już wspominałam – odrdzewić ;p

To wszystko nie miało jednak znaczenia, gdyż zdobyłam swoją wymarzoną suknię ślubną… choć póki jej nie ujrzałam, nie miała pojęcia o czym marzę 😉

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Moja suknia ślubna

    • Dziękuję! Ja także się w niej zakochałam 🙂 Teraz kombinuję, gdzie by tu ją jeszcze ubrać, ale to chyba czcze mrzonki – nooo chyba że zorganizuję jakąś powtórkę ślubnego pleneru 😉 Twoja suknia także była piękna, czy zachowałaś ją dla potomnych?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s