Złoty środek

Ależ ja jestem niesłowna!

Już dawno obiecałam Wam opowieść o tym, jak zorganizowaliśmy swój obiad weselny i… nie uczyniłam tego.

Poprawiam się natentychmiast! 😉

Na początek: złoty środek.

8225728541_b9ea3e2b15Złotym środkiem okazała się… odległość!

Nie zorganizowaliśmy ślubu w żadnym z naszych miejsc zamieszkania czy zameldowania, tak więc każdy musiał na naszą uroczystość dojechać. Od 30 do 300 km.

Z listą gości zmagaliśmy się od kilku lat, ale zawsze kończyło się na tak absurdalnie dużej ilości osób, że nie mieliśmy pojęcia, jak to ugryźć.

Ostateczny plan był taki: zapraszamy wszystkich z najbliższej rodziny, czyli po rodzeństwo rodziców z rodzinami + znajomych (naszych rzecz jasna) + kilka osób z dalszej lub nie z rodziny, ale wobec których mamy pewne zobowiązania towarzyskie lub po prostu je uwielbiamy (ciocia piąta woda po kisielu, para znajomych rodziców, rodzina szwagra).

W głębi serca zawsze marzyliśmy o małej uroczystości z osobami, które szczerze lubimy i które lubią nas, ale zwyciężył… savoir-vivre.

8302791086_84e119f3e9

Wszyscy goście zostali poinformowani o tym, że nie przewidujemy wesela, tylko uroczysty obiad po ślubie. Założenie było takie: nikt nie czuje się poszkodowany, ale każdy musi podjąć ważną decyzję: czy zależy mu na nas tak bardzo, żeby stawić się na ślubie i – tylko! – obiedzie?

Okazało się, że wielu gościom się to jednak nie kalkulowało i przybyła… połowa.

Trochę było nam przykro, ale ostatecznie okazało się, że mamy naszą wymarzoną imprezę na 60 osób, z gośćmi, którym naprawdę się chciało i z zespołem!

Tak, ponieważ połowa gości nam odmówiła, a budżet mieliśmy już mniej więcej zarysowany, zamówiliśmy w ich miejsce panów z gitarami (nie był to typowy weselny band, tylko tacy lokalni bluesmani) i poszerzyliśmy menu.

Spontanicznie i bez dopiętego na ostatni guzik planu, mieliśmy wesele naszych marzeń.

Twardo trzymaliśmy się wersji, że to obiad i szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się, że muzyka porwie gości do tańca. Panowie mieli grać do kotleta! Nie było pierwszego tańca, zabaw i oczepin, ale była świetna zabawa do… białego rana? Nieee, do północy! Obiad w końcu! ;p

8589380170_970a404ab1

Poznajcie autora zdjęć: http://www.flickr.com/photos/wswed/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s