Bye Bye Masaki!

Niedawno rozbiłam flakonik swoich ulubionych perfum: Masaki Shiro.

Nie poniosłam z tego powodu żadnej straty finansowej, gdyż perfumy jakiś czas temu wygrałam w konkursie. Ale strata moralna jest niepowetowana. Prędko ich sobie znowu nie kupię 😉

Kiedyś napisałam o tych perfumach krótki tekst, gdyż były dla mnie bardzo inspirujące 😉

Sami zobaczcie!

Masaki Shiro – to nie była miłość od pierwszego wejrzenia

Tak to się czasem dziwnie plecie, że otrzymujemy perfumy w prezencie. Gdy w moje ręce dostał się biały flakonik o ciekawym kształcie, w którym zamknięto zapach stworzony przez wziętego japońskiego projektanta, byłam wniebowzięta…

Wspaniałe opisy zapachu działały na moje zmysły: „shiro” to japońskie określenie bieli, to zapach stonowany, czysty i spokojny, konstatujący ze wszechobecnym pędem tego świata, to zapach czystych tkanin, delikatnego pudru i wonnych kwiatów.

„Tego mi trzeba” myślałam… aż do otwarcia flakonu.

Okazało się, że z miliona zapachów tego świata trafił mi się właśnie ten jeden z niewielu, który drażni moje nozdrza, który posiada akurat tę delikatną nutkę, która fałszuje moją idealną zapachową melodię.

Postanowiłam jednak dać mu szansę. Trudno bowiem rozstać się pod wpływem emocji z czymś tak cennym, nawet jeśli nie do końca nas to zadowala (syndrom psa ogrodnika?).

Poczytałam trochę o perfumach i dowiedziałam się, że posiadają one trzy, mniej lub bardziej intensywne nuty, które różnie rozwijają się na skórze.

Spędziłam z moim Masakim Shiro cały dzień, chłonąc doznania. I muszę przyznać, że było ciekawie.

Nuta głowy – ta pierwsza, utrzymująca się przez kilkanaście minut – to lekka woń świeżych kwiatów, przyjemna, ale ulotna.

Nuta serca – drugi etap zapachu, utrzymujący się 2-3 h – to właśnie był mój problem. „Woń świeżych tkanin” była dla mnie zapachem proszku do prania, konkretnie: Arielu. Nie znoszę tej specyficznej nutki i drażniło mnie noszenie rzeczy czy spanie w pościeli w owym detergencie wypranej (bez obrazy dla producentów).

Ale nie poddałam się i dobrnęliśmy z Masakim do bazy. Tu intensywną woń proszku podbiły piękne kwiaty, łagodząc ją i przeradzając w mieszankę iście wyjątkową.

Perfumy inaczej pachną na skórze, inaczej na włosach, a jeszcze inaczej roztaczając się wonną mgiełką wokół.

Nie wiem czy potrafiłabym odpowiedzieć na pytanie, czy warto kupić Masaki Shiro, ale na pewno warto dać im szansę. Z pewnością są wyjątkowe i niezwykle ciekawym zajęciem jest ich poznawanie i kontemplowanie.

Przy okazji poznałam, co dosłownie znaczy powiedzenie „siedzieć i pachnieć” i okazuje się, że to wcale nie jest takie znowu bezczynne!
Masaki Shiro jest jak kochanek, który na pierwszy rzut oka może nie każdemu wyda się atrakcyjny, jednak posiada swój własny styl… i potrafi uwieść 😉

Reklamy

7 uwag do wpisu “Bye Bye Masaki!

  1. Przepraszam, że nie na temat, ale wpadłam tu Amelii, skuszona szalonym adresem – i wsiąkłam. Powinnam się uczyć, a czytam i się zachwycam, jak wiele mamy wspólnego i jakie cudownie, wspaniale rozsądne podejście masz do kwestii ślubnych! Mogłabym zostawić pod każdym wpisem „o rany, jak bardzo się zgadzam”, ale może jednak wrócę dziś do tych książek. PS. Zamierzam zorganizować ślub w podobnym czasie co Ty 🙂 Fajnie wiedzieć, że to jednak wykonalne – wokół wszyscy się za głowę łapią 😉

    • Jejku jak mi miło! Dziękuję pięknie 🙂 Między innymi dlatego założyłam tego bloga – sama planując nietradycyjne wesele nie miałam za dużo wsparcia, gdyż wszyscy wokół nie wyobrażali sobie najmniejszego podważenia tradycji. Teraz wiem, że to możliwe i że postępowanie w zgodzie ze sobą ma saaame plusy!
      Co do ekspresowego wesela – zajrzyj także do Ani z http://www.fashionable.com.pl/ – jej organizacja również zajęła nieco ponad miesiąc 🙂

      • Nowa, świecka tradycja, żeby 3 lata przed faktem rezerwować salę, 2 lata wcześniej zespół, koniecznie zaklepać florystkę, trzech kamerzystów i fryzurę u Jagi Hupało, a dopiero 3 miesiące przed dogadać się z księdzem 😉 Będę zaglądać i dzięki za link!

  2. Wszystko da się zrobić 🙂 My ślub zorganizowaliśmy w…3 miesiące! Był fotograf i nawet DJ. Tylko czemu tak wszyscy patrzyli się na mój brzuch…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s