To mogłam być ja…

Czyli: Twój były się żeni…

 Śmiem zaryzykować stwierdzeniem, że ślub byłego jest dość trudnym przeżyciem dla każdej z nas. Niezależnie od tego czy zostałyśmy sromotnie porzucone i nadal go kochamy czy może żyjemy w przyjaźni i życzymy sobie jak najlepiej – na wieść o ożenku mężczyzny, który kiedyś był nasz odczuwamy pewien dyskomfort. W zależności od sytuacji dyskomfort ten ma różne natężenie, ale nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby go w ogóle nie poczuć! (jeśli się mylę – zgromcie mnie w komentarzach) 🙂

Czytaj dalej

Zdziczała Marlenka*

Nie wiem czy już wspominałam o tym, że pracuję w domu.

Od kiedy pracuję w domu poważnie zdziczałam. A to już 4 lata!

Mam superwygodną i bezstresową pracę bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi (nie liczę listonosza, kominiarzy z kalendarzami i moich kochanych świadków Jehowy, na których ćwiczę asertywność – po ślubie jednak przestali mnie odwiedzać, muszę zatem znaleźć sobie inny „worek treningowy”).
Czytaj dalej

Bye Bye Masaki!

Niedawno rozbiłam flakonik swoich ulubionych perfum: Masaki Shiro.

Nie poniosłam z tego powodu żadnej straty finansowej, gdyż perfumy jakiś czas temu wygrałam w konkursie. Ale strata moralna jest niepowetowana. Prędko ich sobie znowu nie kupię 😉

Kiedyś napisałam o tych perfumach krótki tekst, gdyż były dla mnie bardzo inspirujące 😉

Sami zobaczcie! Czytaj dalej