Do ślubu z wąsem

Dzisiejszy wpis będzie bardzo wstydliwy i osobisty, otóż… do ślubu poszłam dumnie z wąsem. Ba, jeszcze starałam się nim zawadiacko zakręcić, żeby udowodnić światu, że lubię siebie taką, jaką mnie natura stworzyła.

Ale od początku:

Czytaj dalej

Reklamy

Makijaż próbny ślubny

Zacznę od tego, że nigdy nie malowałam się u kosmetyczki.

Właściwie prawie się nie maluję. Jeśli chodzi o podkład, tuszuję nim tylko popękane naczynka, a o skórę staram się po prostu dbać i póki co lubię ją w naturalnym kolorze, szczególnie latem.

Kiedy jednak wybrałam się na makijaż ślubny (próbny) w Giżycku okazało się, że mam mnóstwo niedoskonałości, które trzeba zatuszować grubą warstwą korektora.

Bardzo, ale to bardzo prosiłam o makijaż delikatny, z tym, że nie tyle chodziło mi o zminimalizowanie podkreślenia oczu, co o zminimalizowanie „tynku”, „tapety” czy „maski” – jak kto woli.

Ja wiem, że ja się nie znam, ale nie przekonały mnie teorie pani kosmetyczki o tym, że tak i siak będę dobrze wyglądała na zdjęciach, a z bliska nikt nie będzie na mnie patrzył… Czytaj dalej