Zdziczała Marlenka*

Nie wiem czy już wspominałam o tym, że pracuję w domu.

Od kiedy pracuję w domu poważnie zdziczałam. A to już 4 lata!

Mam superwygodną i bezstresową pracę bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi (nie liczę listonosza, kominiarzy z kalendarzami i moich kochanych świadków Jehowy, na których ćwiczę asertywność – po ślubie jednak przestali mnie odwiedzać, muszę zatem znaleźć sobie inny „worek treningowy”).
Czytaj dalej

Reklamy